sobota, 15 czerwca 2013

"The Hangover part III"



„Kac Vegas 3” to podobno ostatnia część serii o niezwykłych imprezach czwórki przyjaciół. W porównaniu z poprzednimi odsłonami łączy ją tytuł oraz bohaterowie, bowiem twórcy odeszli od znanej tam konstrukcji obrazów (impreza- kac i zaniki pamięci- przypominanie co się wydarzyło). Tutaj dostajemy film bardziej przypominający gangsterską komedię niż serię „Kac Vegas”. Żadnej imprezy, żadnego kaca zupełnie nic z tych rzeczy.

Film rozpoczyna się, jak znany z poprzedniej odsłony Chow, niczym bohater „Skazanych na Shawshank” ucieka z więzienia… jak widać niezwykle solidnego (sarkazm). Następnie przeskakujemy do Alana, który właśnie zakupił sobie żyrafę. Od razu, gdy to zobaczyłem skojarzyło mi się z Peterem Griffinem z ”Family Guy”. Ten też kiedyś przyprowadził długo szyjne zwierzę do domu. W ogóle Alan to postać nieco wzorowana na postaci słynnego ojca. Z tym, że jednak wygląda na taką niedorobioną wersję, lecz to i tak wystarcza, aby rozweselić widza.
Ok. chodźmy dalej. Niefortunnie się stało, że żyrafie odpadła głowa, po uderzeniu w most. Co więcej chwilę później umiera ojciec Alana, a przyjaciele postanawiają odesłać go do specjalnego ośrodka, gdzie leczy się uzależnienia. Podczas podróży zostają porwani przez pewnego gangstera, któremu Chow ukradł sztabki złota warte ponad 20 mln$. Chłopaki mają za zadanie odzyskać złoto inaczej Doug (którego sobie zatrzymują) zginie.

Tym razem tak wygląda scenariusz. Nie ma syndromu dnia poprzedniego, za to mamy kino akcji z humorem. Humorem, który niestety bazuje w większości na obytych w niejednym filmie gagach. Owszem są i takie, które śmieszą i mają więcej inwencji twórczej, jednak są to nieliczne momenty. Ja największy (bez przesad) ubaw miałem z kawałem o Żydach, z samej końcówki filmu oraz ze sceny na pogrzebie.

Jako kino akcji, Kac Vegas 3 jest równie średnie (bardzo średnie), co humor w filmie. Mamy tu masę uproszczeń, począwszy od ucieczki Chowa z więzienia, poprzez (uwaga spojler) kradzież złota- skąd Chow niby wiedział, że tam było ukryte?(koniec spojlera) kończąc na samej końcówce. I może produkcja byłaby nieco lepsza, gdyby nie wrzucanie do niej końcowych scen starających się wymusić na widzu, jakieś uczucia. Nie, nie, nie, to tutaj kompletnie nie pasowało. Jeśli chcieli zrobić z tego coś poważnego, o jakieś przemianie bohatera, to mogli zacząć od początku, a nie traktować to po macoszemu i wrzucać na kilka błahych minut.

Po seansie mogę stwierdzić, że twórcy popełnili wielki błąd przy obsadzeniu reżysera. Skoro zmienili koncepcje na taką, jaką dostaliśmy, powinni zamiast Todda Phillipsa wybrać Guya Ritchiego. Ten wie, jak się kręcić komedie z dodatkiem gangsterski. A tak utwierdziłem się tylko, iż „Kac Vegas” to film na jedną część. Druga była jedynie odgrzewanym kotletem, na dodatek niestrawnym. Trójka może nieco lepsza, lecz kompletnie niesatysfakcjonująca.
Ocena 3/10

Ranking części
1. Kac Vegas 6/10
2. Kac Vegas 3 3/10
3. Kac Vegas 2 2/10